Belonging to another place: Artek – Project Handsight

.This written portrait is available in Polish as well (below).

.

.

.

Belonging to another place

.

Having worked 4 years as a sailor, Artek has visited countries and cultures all over. Portugal was one of those. He visited twice. “Don’t laugh!” – He tells me, anticipating my response. He was planning to find a Portuguese wife and move there! Spoiler, it didn’t happen!

.

Artek has hurt two of his fingers, leaving a small bump in one of them. Most of his colleagues have shorter, thicker fingers and tougher hands. His fingers are thin and long, which he feels isn’t as fit for work. He is 66, has lived in Poznań for 25 years, rents a small bedroom and works in a warehouse. He admits, though, he had dreamed of something else for his life, something that would make more use of his mind than his body. Artek studied engineering, and he would like to return to that. Perhaps restart his life among the ones he connects with most, in the UK or the US. Simply go.

.

Other than his professional path, connection is what Artek thinks about. Three people, three women, in particular, come to his mind. One, to whom he offered a bottle of water 25 years ago in a train station in Poznań. Another, who offered him a new life, and a third, who asked him to keep the life he had.

.

The second of those he met in Timaru (New Zealand), where the ship he worked at stopped in Though he sailed through cities in all continents, the monotonous life on the ship was hard. Some of the crew occupied their free time strictly drinking on the ship. In an attempt to have a break from all of it, Artek and two other guys went to a local pub, where they ended up meeting a few young women. One of them sat very close to him, so much so that he could feel their bodies touching. It was so good, he recalls. He hadn’t had such an experience with anybody before, not even the physical touch of friendship. They connected. She introduced him to her kids and went so far as to propose to him a life in New Zealand. Unfortunately, he says, he wasn’t ready for that and he wasn’t as hot headed about the idea as, perhaps, she was.

.

Later, 1993, in Texas, after working as a mechanical engineer for a while, and against his better judgement, Artek wanted to return to Poland. During his last days, as he was walking along an almost deserted boulevard, he felt somebody had caught him from behind, fully wrapping their arms around him and holding him very strongly. He was shocked at first, but this hug was warm. And it was a woman’s hug, he saw female hands resting tightly on his belly. He describes it as if it was lived in slow motion, every gesture accounted for. He felt seen. As he decided to turn, she kindly asked him not to leave the US. It was his dance teacher. Yes, he was taking dance lessons! He will never forget that moment. He doesn’t think she loved him, but he is sure that she must have felt as lonely as he felt. Perhaps she found there an opportunity to express her true emotions towards him, but he doesn’t think it might have been love. Yet.

.

It hasn’t been easy forming true relationships. People make themselves very hard to reach and real friendships are rare, he says. But he does wonder if it is his fault too. Perhaps the mild depression who’s accompanied him in his unsuccessful professional choices makes its mark in relationships as well. You might live your whole life without ever getting a hold of it, never fully grasping its essence. Depression can distort your view of the outside world and of yourself.

.

Still, common belief brings people together after all. Hence, he decided to join a church group. He did feel like he belonged, but there he found hypocrisy as well. So, he turned to international people, his sort of people. It was with foreigners that he’d spent the best moments of his life. Not with locals, nor polish Catholics, who leave a seat empty at the table for the strangers that might come, but find excuses not to invite them. And, sure enough, he found company with Americans this past Christmas.

.

“I’m too old. I’d rather not change things”. Artek is thankful for not being a bearer of these thoughts. At the moment there’s uncertainty, sure, there’s solitude, and there’s still a shadow on his dreams, but there’s still a mind prone to change and to taking chances as well.

.

.

.

Przynależność do innego miejsca

.

Pracując przez 4 lata jako marynarz, Artek zwiedził przeróżne kraje i poznał kultury całego świata. Jednym z nich była Portugalia. Odwiedził ją dwukrotnie. „Nie śmiej się!” – mówi mi, uprzedzając moją reakcję. Planował znaleźć portugalską żonę i przeprowadzić się tam! Spoiler, tak się nie stało!

.

Artek skaleczył się w dwa palce, pozostawiając na jednym z nich małe zgrubienie. Większość jego kolegów ma krótsze, grubsze palce i twardsze dłonie. Jego palce są cienkie i długie, co w jego odczuciu nie sprzyja takiej pracy. Ma 66 lat, od 25 lat mieszka w Poznaniu, wynajmuje niewielki pokój i pracuje w magazynie. Przyznaje jednak, że marzył o czymś innym, o czymś, co bardziej wykorzysta jego umysł niż ciało. Artek studiował inżynierię i chciałby do tego wrócić. Może zacząć życie od nowa wśród tych, z którymi jest najbardziej związany, w Wielkiej Brytanii lub USA. Po prostu wyjechać.

.

Poza ścieżką zawodową Artek myśli też o relacjach. Przychodzą mu na myśl trzy osoby, a w szczególności trzy kobiety. Jedna, której 25 lat temu ofiarował butelkę wody na dworcu w Poznaniu. Druga, która zaoferowała mu nowe życie, i trzecia, która poprosiła go, by utrzymał to życie, które miał.

.

Drugą spotkał w Timaru (Nowa Zelandia), gdzie w 1980 roku zawinął statek, na którym pracował. Choć przepłynął przez miasta na wszystkich kontynentach, monotonne życie na statku było ciężkie. Niektórzy członkowie załogi swój wolny czas poświęcali wyłącznie na picie na statku. Chcąc odpocząć od tego wszystkiego, Artek wraz z dwoma innymi chłopakami poszedł do lokalnego pubu, gdzie poznał kilka młodych kobiet. Jedna z nich usiadła bardzo blisko niego, do tego stopnia, że czuł dotyk ich ciał. To było takie przyjemne – wspomina. Z nikim wcześniej nie miał takiego doświadczenia, nawet fizycznego dotyku przyjaźni. Nawiązała się między nimi więź. Przedstawiła go swoim dzieciom i posunęła się tak daleko, że zaproponowała mu życie w Nowej Zelandii. Niestety, jak mówi, nie był na to gotowy i nie był tak entuzjastycznie nastawiony do tego pomysłu jak, być może, ona.

.

Później, w 1993 roku, w Teksasie, po pewnym czasie pracy jako inżynier mechanik, wbrew rozsądkowi, Artek chciał wrócić do Polski. W ostatnich dniach swojej drogi, gdy szedł prawie opustoszałym bulwarem, poczuł, że ktoś złapał go od tyłu, całkowicie obejmując go ramionami i mocno trzymając. W pierwszej chwili był zszokowany, ale ten uścisk był ciepły. I
był to uścisk kobiecy, widział kobiece dłonie spoczywające mocno na jego brzuchu. Opisuje to tak, jakby to było przeżywane w zwolnionym tempie, każdy gest dokładnie opisany. Czuł się widziany. Gdy postanowił się odwrócić, ona uprzejmie poprosiła go, by nie opuszczał USA. To była jego nauczycielka tańca. Tak, brał lekcje tańca! Nigdy nie zapomni tej chwili. Nie sądzi, że go kochała, ale jest pewien, że musiała czuć się tak samo samotna jak on. Być może znalazła tam okazję do wyrażenia swoich prawdziwych uczuć wobec niego, ale nie sądzi, że mogła to być miłość. A jednak.

.

Tworzenie prawdziwych związków nie było łatwe. Ludzie stają się bardzo trudni do zrozumienia, a prawdziwe przyjaźnie są rzadkością, mówi. Zastanawia się jednak, czy to nie jest także jego wina. Być może lekka depresja, która towarzyszy mu w nieudanych wyborach zawodowych, odciska swoje piętno również w związkach. Można przeżyć całe życie, nigdy się z nią nie zetknąwszy, nigdy nie pojmując w pełni jej istoty. Depresja może zniekształcić twoje spojrzenie na świat zewnętrzny i na samego siebie.

.

Jednak wspólna wiara zbliża ludzi. Dlatego też zdecydował się dołączyć do grupy kościelnej. Czuł się przynależny, ale i napotkał hipokryzję. Zwrócił się więc do ludzi z zagranicy, do ludzi swojego pokroju. To właśnie z obcokrajowcami spędził najlepsze chwile w swoim życiu. Nie z miejscowymi, ani z polskimi katolikami, którzy zostawiają puste miejsce przy stole dla obcych, którzy mogą przyjść, ale znajdują wymówki, żeby ich nie zapraszać. I tak oto w minione święta Bożego Narodzenia znalazł towarzystwo wśród Amerykanów.

.

„Jestem za stary. Wolę nic nie zmieniać”. Artek jest wdzięczny za to, że nie myśli w ten sposób. W tej chwili czuje niepewność i samotność, ale jest jeszcze cień szansy na marzeniai umysł jest jeszcze skłonny do zmian i do podjęcia ryzyka.

.

.

Follow the Instagram page of Project Handsight / Śledź stronę Instagram projektu Handsight

We’ve prepared an exhibition for the windows of Inkubator Kultury Pireus. You can still visit it until the second week of April/2021. Check the event on Facebook!

Scroll to top
Skip to content